Mam Talent I odc. 10

Emocje będą większe już zapewne tylko w finale. Oto bowiem rozegrał się ostatni z półfinałów pierwszej edycji programu Mam Talent, który wyłonił ostatnich dwóch uczestników, którzy będą walczyć w kolejnej rundzie o sto tysięcy Euro.
Tym razem nie po kolei. Zacznijmy od występów słabych, aby przejść do średnich i zakończyć na ostatnich dwóch uczestnikach, którzy wystąpią w wielkim finale. Do pierwszej kategorii stanowczo zaliczyć trzeba występ pani Ireny i pana Józefa, którzy zaprezentowali piosenkę o przyjaźni amerykańsko-polskiej z choreografią własną, która polegała na tym, że pani Irena biegała po scenie z samolotem. Była to ewidentna pomyłka jurorów podczas castingów – oni nie powinni dojść tak wysoko. Pierwsza kategoria to także zespół Pipes & Drums z Częstochowy, których kakafonia zdecydowanie nie pasowała do rangi półfinału.
Średni występ zaliczył Andrzej Maroszek, który na castingu udawał Grzegorza Halamę. W półfinale jego interpretacja Weissa, Fronczewskiego i Leppera nie spotkała się z uznaniem jury. Według wielu ludzi – w tym Kuby Wojewódzkiego – co najmniej średni pokaz dał student filozofii Filip Piestrzeniewicz, który pokazał ładne czary ze znikaniem pomarańczowego kanarka.
Do najmocniejszych występów natomiast z całą pewnością należy zaliczyć czterech uczestników. Po pierwsze, United Breakers zaaplikowali zgromadzonym dawkę szalonego i wyzwolonego break dance’u. Po drugie, Polka-Amerykanka Asia Si w sposób bardzo przyzwoity, żeby nie powiedzieć: śliczny zaśpiewała specjalną piosenkę, która bardzo przypadła do gustu Agnieszce Chylińskiej. Po trzecie, siedmioletni Ziemowit Świtalski dał pokaz żywiołowej gry na fortepianie i mimo swojego młodziutkiego wieku, wykazał się dojrzałością i skromnością zarazem. I wreszcie po czwarte – Melkart Ball. Niesamowity duet akrobatyczny to fenomen na skalę pierwszej edycji Mam Talent. Ci panowie po prostu musieli znaleźć się w finale i tak rzeczywiście się stało. Ku zaskoczeniu wszystkich, jury musiało wybrać pomiędzy Filipem Piestrzeniewiczem a Ziemowitem Świtalskim. Wybór był oczywisty – młody pianista zamknął listę ścisłych finalistów.