Mam Talent I odc. 9

W finale zostały jeszcze tylko cztery wolne miejsca. Przedostatni z półfinałów miał wyłonić kolejnych dwóch szczęśliwców, którzy swoim talentem zasłużyli na awans do wielkiego finału i na szansę walki o główną nagrodę – 100 000 Euro.
Mocnym – według tego zespołu – uderzeniem rozpoczęła grupa Elektra, która jednak została wręcz zmiażdżona krytyką ze strony jurorów. Wydawało się, że może już być tylko lepiej. Następny występ to potwierdził. B-boye z grupy Funky Masons pokazali, co to znaczy break dance i przede wszystkim świetnie bawili się na scenie. Jurorzy byli niemi zachwyceni.
Wydawało się, że będzie lepiej? Racja, wydawało się. Bo niektóre występy z tego półfinału pokazały, że błędem było przepuszczenie tych uczestników do dalszej rundy. Chodzi tu głównie o pokaz Marianny “Palomy”, która zaskoczyła wszystkich… nie przygotowując nic nowego. Po prostu zaśpiewała ponownie tą samą piosenkę, co w eliminacjach i zawiodła bardzo jury, które dało jej kredyt zaufania. Także pan Jacenty Ignatowicz zaprezentował się wyjątkowo odtwórczo w stosunku do swojego pierwszego występu i znów pograł na liściach. To nie były chwile godne takiego wydarzenia, jak półfinał Mam Talent. Lepszym show, ale nadal niekoniecznie porywającym, popisał się Marcin “Ninja” Daszewski, który zmroził publiczności krew w żyłach, wbijając w siebie szkło.
W półfinale wystąpiło jeszcze trzech uczestników. Lipskee zachwycił swoim tańcem robota każdego, kto miał okazję go oglądać – w tym przypadku jury nie szczędziło pochwał. Podobnie rzecz się miała po występie rewelacyjnej grupy Audiofeels, wzorującej się na zespole Naturally 7. Swoim wykonaniem utworu Red Hot Chilli Peppers zapewnili sobie według Kuby Wojewódzkiego zwycięstwo w półfinale… które w końcu rzeczywiście odnieśli, dzięki głosom publiczności. Wraz z nimi do finału awansowała niewidoma Ewa Lewandowska, która otrzymała po swoim występie standing ovation. W głosowaniu sędziów pokonała b-boy’ów z Funky Masons i zasiliła grono finalistów.