Marcin Wyrostek

Można zaryzykować stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach w szeroko promowanej muzyce królują wszelkie odmiany rocka oraz muzyka stworzona na wpół elektronicznie. W nielicznych miejscach, takich jak np. filharmonia, mamy okazję do tego, by obcować tak naprawdę z korzeniami muzyki, wsłuchując się w dźwięki, wydawane przez tradycyjne instrumenty. Jednym z takich instrumentów jest akordeon, wynaleziony w XIX wieku, który dzisiaj wydaje się być staromodnym przeżytkiem. Ale czy rzeczywiście?
Otóż jeden z uczestników drugiej edycji polskiego Mam Talent stara się przełamać to postrzeganie akordeonu. Ten uczestnik nazywa się Marcin Wyrostek i w kwestii akordeonu guzikowego można go chyba nazwać wirtuozem – doszedł on bowiem niemal do perfekcji w posługiwaniu się tym instrumentem. Marcin Wyrostek ma 27 lat, pochodzi z Jeleniej Góry, a swoją wirtuozerię zawdzięcza zapewne ciężkim treningom i ćwiczeniom, którym oddaje się już od czwartego roku życia. Marcin Wyrostek jest absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach, a co więcej, jest wykładowcą na tejże Akademii, co również pokazuje, że dzięki swojemu talentowi zyskał uznanie w oczach szacownych władz własnej uczelni. Dla muzyki jest w stanie poświęcić wszystko poza swoją rodziną, o którą stara się z całych sił zadbać. Marcin Wyrostek postawił sobie za cel przywrócenie akordeonu do łask poprzez pokazanie możliwości jego wykorzystania zarówno w muzyce klasycznej, jak i szeroko pojętej muzyce rozrywkowej, a także poprzez swój przykład, wypromowanie młodych i zdolnych polskich akordeonistów. Wydaje się, że na razie mu się to udaje, jako że jak burza przeszedł obie rundy i wszyscy oczekują na to, jaki utwór zaprezentuje w wielkim finale.
Kruk i Blacha

Kruk i Blacha to dwóch panów, którzy bezsprzecznie mają talent. Kłopot w tym, że ten talent jest praktycznie nie do sklasyfikowania. Na castingu pokazali zabawne show, podczas którego jeden z nich był piłką, a drugi udawał, że go kopie, podkładając równocześnie pod to różne dźwięki, oczywiście wydawane za pomocą ludzkiego aparatu gębowego. Kruk i Blacha zajmują się zarówno beatbox’em – która to sztuka pokazywana była w poprzedniej edycji Mam Talent przez Bladego Krisa – jak i tańcem, okraszając wszystko solidną dawką humoru. Ich główną działalnością jest właśnie taniec, wspólnie w duecie zajmują się nim przeszło 15 lat, bo już od 1993 roku. Kruk i Blacha prowadzą własną szkołę taneczną, a co więcej, posiadają licencje sędziowskie i sędziują zawody taneczne. Największą siłą tych dwóch chłopaków jest ich charyzma i widoczna między nimi chemia – doskonale się rozumieją i uzupełniają. Widać także, że Kruk i Blacha to prawdziwe bezdenne studnie pomysłów, efektownych i równocześnie śmiesznych. W półfinale zdobyli serca widzów, prezentując bardzo ciekawe, taneczne show, w którym pokazali swoją synchronizację i bliską ideału współpracę. Kruk i Blacha to talenty bardzo odmienne od tych, które do tej pory mieliśmy okazję zobaczyć w obu polskich edycjach Mam Talent. Ich oryginalność może być kluczem do sukcesu w finale – pozostaje nam czekać cierpliwie na to, co zdecydują się pokazać w tym decydującym etapie.
Mam Talent 2 – odc 12 – piąty półfinał

Poprzednie cztery półfinały Mam Talent pozwoliły na wyłonienie elitarnego grona ośmiu uczestników, którzy dostali szansę zaprezentowania się w wielkim finale. Aby w następnej rundzie był komplet, potrzeba było jeszcze dwóch, a ich wyselekcjonowaniu służył ostatni, piąty półfinał.
C.T. Group Fresh otworzyła ten emocjonujący wieczór dobrym występem tanecznym, prezentując specjalnie z tej okazji przygotowaną choreografię i stroje. Dla Kuby Wojewódzkiego ten pokaz był zbyt poprawny i za mało zwariowany, ale z kolei Agnieszka Chylińska była usatysfakcjonowana tym, co zobaczyła na scenie. Transwestyta Żaklina, czyli kobieta z niespodzianką, to kolejny uczestnik, któremu dane było zaprezentować swoje umiejętności. Jego wykonanie piosenki z bajki Pszczółka Maja doprowadziło Kubę do naciśnięcia czerwonego guzika na znak niezadowolenia. Agnieszka i Małgosia doceniły jednak Żaklinę, dostrzegając w niej także ponętne według nich walory fizyczne. Następny występ tego wieczoru to pokaz umiejętności Krzysztofa Golonki, żonglującego piłką nożną. Zaprezentował on bardzo trudne triki, które udało mu się wykonać bezbłędnie i zyskać pełen szacunek jury.
Gdy na scenie pojawiła się Anna Gogola, nikt nie przypuszczał, że po jej występie Agnieszka Chylińska będzie jej całowała buty. Jednakże po wykonaniu utworu Janis Joplin pod tytułem “Piece of my heart”, jurorzy oniemieli z zachwytu. Małgorzata Foremniak stanęła na stole i zachęcała publiczność do głośniejszych braw. Bardzo emocjonalne przyjęcie ze strony jury było uzasadnione wykonaniem piosenki na najwyższym światowym poziomie. Aby ochłonąć, zgromadzeni w studio musieli obejrzeć występ kolejnych uczestników, którymi byli Natalia i Maciej z grupy OCELOT. Romantyczny występ na szarfach uspokoił sytuację po występie Gogoli i wprowadził nastrój melancholijny. Jurorom podobało się szczególnie chemia, która była wyraźnie widoczna między Natalią i Maciejem.
Wysoce entuzjastyczne przyjęcie miał natomiast następny z utalentowanych, mianowicie Alexander Martinez, który wykonał utwór “Time to say goodbye” z repertuaru Andrei Bocellego. Pomimo choroby, Alexander stanął na wysokości zadania, oczarowując wszystkich zgromadzonych swoim śpiewem. Przedostatni pokaz taneczny w wykonaniu Molo i Frodo był dobry, ale nie świetny. Kuba Wojewódzki zauważył, że chłopaki mają potencjał, ale tym razem było nierówno. Ostatni występ to absolutnie ukoronowanie odcinka. Grający na, wydawałoby się, przestarzałym instrumencie, jakim jest akordeon, Marcin Wyrostek zagrał fugę Bacha, która rozbrzmiała silnymi dźwiękami w całym studiu. Jury zwróciło uwagę na wielki talent Marcina, a zarazem na jego dużą charyzmę.
Rozstrzygnięcie wieczora było następujące – w głosowaniu publiczności wygrał Marcin Wyrostek, a drugim finalistą został Alexander Martinez. Dużym zaskoczeniem dla wszystkich, z jury na czele, była nieobecność wśród zwycięzców Anny Gogoli. W ten sposób grono finalistów oficjalnie zostało uzupełnione. Wielki Finał zapowiada się bardzo ciekawie – a jest o co walczyć, bo przecież nagroda główna w Mam Talent to przeszło 300 tysięcy złotych!
Mam Talent 2 – odc 11 – czwarty półfinał

Druga edycja Mam Talent nieuchronnie kroczy ku końcowi. Oto bowiem odbył się przedostatni z półfinałów. O awans do wielkiego finału walczyło ze sobą kolejnych ośmiu uczestników. Na pierwszy ogień poszła grupa b-boyów DMC Crew, którzy w sposób niezwykle humorystyczny, a przede wszystkim nadzwyczaj efektowny zaprezentowali swoje duże umiejętności. Energia, która od nich biła, rozlała się na jury i publiczność, wywołując same pozytywne opinie i odpowiednio nastrajając wszystkich na dalsze występy. Dominika Turek-Dmitriev to druga uczestniczka, która pojawiła się tego wieczora na scenie. Młodziutka dziewczyna w gigantycznej kuli w pewnym momencie zakręciła 25 kołami hula-hop, co wymaga nie lada wytrenowania. W obu paniach z jury obudziły się matczyne instynkty i obwieściły narodzenie małej gwiazdki.
Trzeci w kolejności był duet Kruk i Blacha. Występują oni z trudnym do zdefiniowania talentem – jeden z nich wydaje z siebie dźwięki, które są jakby efektami do tego, co robi drugi. W półfinale Mam Talent wystąpili na scenie równocześnie, pokazując nie tylko humor, ale także panowanie nad ciałem oraz umiejętności taneczne i aktorskie. Kuba Wojewódzki ucieszył się, że w tym programie są ludzie, których nie da się zaszufladkować. Kolejna uczestniczka to Agata Wietrzycka, która dała się poznać na castingu jako wielka fanka Agnieszki Chylińskiej. Tym razem postanowiła zaprezentować utwór z repertuaru swojej idolki, którego wykonanie przypadło do gustu oryginalnej jego odtwórczyni. Co więcej, Kuba Wojewódzki przeprosił Agatę za to, że nazwał ją pulpetem.
Tap DJ to kolejny z uczestników. Pokazał on show, w którym użył swojego wynalazku, czyli butów połączonych z perkusją. Nie ukrywał on swojego wzruszenia po entuzjastycznym przyjęciu przez publiczność – jurorzy również go pochwalili i docenili drzemiący w nim potencjał. Szósta w kolejności była Anna Teliczan, która wykonała piosenkę z repertuaru Boba Dylana. Jury nie było przekonane do tego występu, krytykując m.in. dobór utworu, ale z drugiej strony Kuba Wojewódzki zalecił Annie szukanie lepszej piosenki na finał, dostrzegając w niej duży talent wokalny, co zresztą potwierdziła specjalista w kwestii śpiewu, Agnieszka Chylińska.
Do końca pozostały dwa występy. Jako przedostatnia przed publicznością pokazała się grupa Ocelot Handvoltige, która swoim dopracowanym show wywołała jednak mieszane uczucia wśród jury. Na deser na scenie pojawił się Marcin “Madox” Majewski, który według wielu miał być faworytem tego odcinka. Źle dobrał on jednak repertuar, co nie przeszkodziło Agnieszce Chylińskiej w nazwaniu go wielkim artystą, a Kuba Wojewódzki docenił jego obecność w programie.
Dwa przedostatnie miejsca w finale przypadły zwyciężczyni głosowania widzów – Annie Teliczan oraz duetowi Kruk i Blacha, na których padł wybór jury, eliminując w ten sposób Marcina “Madoxa” Majewskiego.