Mam Talent 2 – odc 10 – trzeci półfinał

Czterej półfinaliści wyłonieni, czas na kolejnych dwóch szczęśliwców, którzy dostaną się do finału drugiej edycji polskiego Mam Talent. Jako pierwsze w trzecim półfinale wystąpiły dziewczyny z zespołu Show Bar, będące bardzo atrakcyjnymi barmankami. Pomimo efektownych rzutów i podrzutów, zarówno Agnieszka Chylińska, jak i Kuba Wojewódzki przycisnęli czerwone przyciski, dając dziewczynom do zrozumienia, że mają zakończyć swój występ. Dla jurorów ten pokaz był po prostu nudny i mało spontaniczny.
Kolejna osoba na scenie to Pan Ząbek, cyrkowiec, który zaprezentował krótkie show ze sztuczną ręką. Jury doceniło zwłaszcza ekscentryczność występu i jego niecodzienność. Gdy Pan Ząbek opuścił scenę Mam Talent, pojawiła się na niej słusznych kształtów tancerka dancehall – Ula “Afro” Fryc. Mając na głowie fryzurę w stylu afro, Ula rozpoczęła swój pokaz od gry na skrzypcach, aby chwilę później wykonywać typowe dla dancehall ruchy biodrami do energetycznej muzyki, będąc ubraną od pasa w dól tylko w stringi. Żeńska część jury podziwiała odwagę Uli i jej umiejętności, natomiast Kuba Wojewódzki w sposób bezlitosny rozprawił się z lekko obłymi kształtami dziewczyny.
Czwartym uczestnikiem, prezentującym swoje umiejętności na scenie, był kontrabasista Tomasz Grdeń, który wykonał utwór “Taki ze mnie zimny drań”. Jurorzy wyrazili swoje uznanie dla talentu Tomasza, a piękniejsza część publiczności niemal oddawała mu hołd, będąc oczarowaną jego występem. Jako piąty wystąpił Konrad “Kony” Czarkowski ze swoimi lalkami. Jak się okazało, lalki były przygotowane specjalnie na tę okazję. W studio można było usłyszeć Lady Gagę, ale także nową piosenkę Agnieszki Chylińskiej, do tego oglądając jej tańczącą kukłę. Kony stworzył również lalki pozostałych członków jury i zaprezentował zabawne show, które zostało niezwykle ciepło przyjęte przez sparodiowanych jurorów.
Trzy ostatnie występy były doskonałym ukoronowaniem wieczoru. Cyganka Jessika Merstein w sposób zapierający dech w piersiach wykonała utwór “Ain’t no other man” Christiny Aguilery. Dodatkowo jury zwróciło uwagę na jej kreację, uwydatniającą jej walory fizyczne i mówiąc o niej w samych superlatywach. Przedostatni występ zebrał, pierwszą tego wieczoru, owację na stojąco. Sasza i Sergey Korolev, czyli ojciec i córka, zaprezentowali bardzo efektowne show gimnastyczne, w którym można było podziwiać niesamowite rozciągnięcie córki i możliwości jej ciała. Jako ostatnie wystąpiły Asia Smajdor i Kasia Kowalczuk, pokazując kawałek solidnej, dobrze wykonanej muzyki. Jury było zadowolone z ostatniego występu, ale nie wzbudził on wielkiego zaskoczenia czy poruszenia.
W głosowaniu publiczności zwyciężył Konrad “Kony” Czarkowski, a dzięki głosom jury, do szczęśliwego grona finalistów dołączyła utalentowana Jessika Merstein. W finale Mam Talent pozostały już tylko cztery miejsca!
Mam Talent 2 – odc 9 – drugi półfinał

Kolejny z półfinałów Mam Talent stał się historią. Także i tym razem nie zabrakło emocji, a uczestnicy postarali się o to, aby był to niezapomniany wieczór dla milionów ludzi, zgromadzonych w studio i przed telewizorami.
Ten odcinek Mam Talent rozpoczęła czeska grupa The Beatles Revival, wykonując dość żywiołowy – oczywiście jak na ten repertuar – utwór i pozwalając sobie na element humorystyczny w postaci piszczących dziewczyn na scenie. Chłopcy z Pragi uzyskali pełną aprobatę jury i rozgrzali publiczność. Zaraz po nich wystąpił Marcin Marczewski – Patenciarz, jak zwykł się nazywać. W swoim stylu zaprezentował wizję specyficznego robota, używając niezwykłych patentów do jej realizacji. Efektowny pokaz Marczewskiego przypadł jurorom zdecydowanie do gustu, a Kuba Wojewódzki nazwał go “chaplinowskim”, co w jego ustach było wielkim komplementem. Na scenie robiło się coraz goręcej – oto bowiem pojawił się na niej Jerzy Kozłowski, żonglujący dwoma, podpalonymi na końcach, kijami. Bardzo efektowne show, momentami zapierające dech w piersiach dostarczyło wszystkim adrenaliny, a skromność Jerzego urzekła szczególnie Małgorzacie Foremniak. Po człowieku z dwoma kijami odbył się występ Adrianny Niewolańskiej, która miała być czarnym koniem tego odcinka. Niestety, jej wykonanie utworu z musicalu, choć technicznie świetne, nie miało w sobie tego czegoś. Śpiew Ady został przytłoczony przez aranżację muzyczną piosenki, która nie pozwoliła jej w pełni rozwinąć skrzydeł i spowodowała, że Ada nie urzekła publiczności tak, jak podczas castingu.
Kolejne dwa występy należały zdecydowanie do najsłabszych tego wieczora. Ryszard Bazarnik zagrał na swoich wielu garnkach i innych instrumentach kuchennej roboty, ale w opinii jury po prostu przekombinował, a jego prezentacja była najzwyczajniej w świecie nudna. Z kolei The Sunday Singers, czyli kwartet śpiewających dyrygentów, profesjonalnie wykonali utwór Michaela Jacksona “Earth Song”, ale nie wzbudzili oni praktycznie żadnych większych emocji, a wręcz powodując komentarze Kuby Wojewódzkiego: “Dobrze, że Michael nie dożył do tego i tego nie usłyszał”.
Przedostatnim uczestnikiem, który zaprezentował na scenie swoje umiejętności, był Krystian Herba, trialista rowerowy. Pokazał on absolutnie perfekcyjną kontrolę nad rowerem i idealną precyzję w wykonywaniu swoich popisowych numerów – bez tej precyzji ludzie, przez których np. przeskakiwał na rowerze mogliby mieć na twarzy odcisk opony. Jako ostatni wystąpili Marcel i Nikodem Legunowie z utworem “Lacrimosa”, który zadedykowali niedawno zmarłemu prezydentowi grupy ITI, Janowi Wejchertowi. Swoimi cudownymi głosami spowodowali, że w studiu zapanowała niemal sakralna atmosfera, a wszyscy, zarówno zgromadzeni na miejscu, jak i przed telewizorami, słuchali każdego dźwięku jak zahipnotyzowani.
Dzięki smsowym głosom publiczności, pierwsze miejsce i awans do finału zajęli bracia Legun. Drugie miejsce zajął Patenciarz, na najniższym stopniu podium uplasował się Krystian Herba. Jury jednogłośnie nagrodziło awansem Marcina Marczewskiego, który dołączył do zacnego grona finalistów drugiej polskiej edycji Mam Talent.
Marcin Marczewski

W zasadzie ciężko określić, jaką profesją para się ten uczestnik drugiej polskiej edycji programu Mam Talent. Marcin Marczewski zajmuje się pantomimą, opatrzoną odpowiednimi dźwiękami, adekwatnymi do historyjek, które chce nam opowiedzieć. Gdy na pytanie: “co nam pokażesz”, które padło na castingu, odpowiedział “będę lewitował z walizką”, jury i publiczność nie za bardzo chciała w to uwierzyć, co wydaje się w sumie uzasadnione. Jednakże kilka chwil później Marcin Marczewski zaprezentował zabawne show, które rozśmieszyło do łez jurorów. Jak słusznie stwierdził Kuba Wojewódzki, w tym programie rzadko co nie jest śmieszne. Marcin Marczewski był naprawdę zabawny. Warto również zwrócić uwagę na jego warsztat i kwestie techniczne – ten człowiek posiada niezwykłą świadomość własnego ciała, której nie powstydziłby się żaden tancerz, dzięki czemu w sposób bardzo wiarygodny może przedstawiać swoją sztukę. Marcin Marczewski czerpie swoje inspiracje ze starych filmów i teledysków zmarłego niedawno Michaela Jacksona. Oglądając jego występ można zauważyć elementy przystające właśnie do tych źródeł. Artysta jest bardzo pewny siebie, podkreśla, że nie dopuszcza do siebie myśli, że nie wygra tego programu. Wiary w swoje umiejętności dodaje mu na pewno fakt, że od prawie dziesięciu lat występuje w całej Europie, za każdym razem wzbudzając sympatię publiczności i otrzymując gromkie oklaski. Za pieniądze z wygranej chce stworzyć niemy film slapstickowy. Marcin Marczewski zna swoją wartość i jest zdeterminowany, aby wygrać. Dzięki temu można przypuszczać, że będzie chciał zaskoczyć publiczność i jury w następnym etapie, a to jest akurat bardzo pozytywne dla nas wszystkich, którzy zasiądziemy przed telewizorami w oczekiwaniu na jego występ.
Bracia Legun – Marcel i Nikodem

Casting do drugiej edycji programu Mam Talent. Na scenie pojawia się dwóch bliźniaków, ubranych luźnie, w ciuchy znanej marki hiphopowej Stoprocent. Przedstawiają się – Marcel i Nikodem Legunowie. Jeden z nich siada przy fortepianie, drugi staje przy mikrofonie, na sali zapada cisza. Rozlegają się pierwsze dźwięki, płynące z instrumentu klawiszowego, a stojący przy mikrofonie bliźniak zaczyna śpiewać. Następuje chwila, której nikt się nie spodziewał – dźwięki wydobywające się z gardła tego chłopca są niczym delikatny balsam muzyczny, kojący skołatane nerwy i duszę. Po chwili dołącza do niego jego brat, dopełniając obrazu cudownego występu braci Legun. Zachwycone jury głosuje trzy razy TAK, a Kuba Wojewódzki, omijając zasady obowiązujące w Mam Talent, prosi o pierwszy w historii polskiej edycji tego programu bis. Obrazuje to niesamowite wrażenie, jakie wywołali swoim pokazem dwaj niepozorni bracia. Marcel i Nikodem Legunowie to młodziutcy chłopcy – zaledwie szesnastoletni, którzy śpiewają już od trzeciego roku życia. W swojej karierze mieli już okazję występować na całym świecie, przed rozproszoną po różnych krajach Polonią, ale nie tylko. W duecie czy z chórem, brali udział w międzynarodowych konkursach i operach. Osobiście gratulował im były już prezydent USA, George W. Bush. Obecnie, po ukończeniu gimnazjum, kontynuują w Koszalinie naukę śpiewu jako kontratenorzy. Uczą się również gry na fortepianie, co szczególnie lubi Nikodem. Jeszcze zapewne nieraz o nich usłyszymy, można być też pewnym, że zaskoczą nas i oczarują podczas półfinału.